by Anka Pe

piątek, 24 czerwca 2011


Pisanie to trudna rzecz zwłaszcza kiedy za długo się myśli nad tym co chce się przelać na papier... 


Skasowałam poprzedni post .......................Nawet ctrl + z nie pomogło!!!!! 

Piszę więc od nowa




Wyszłam z synem na "pacer" na którym moje słoneczko zaczęłło zbierać mi kwiaty :) za krótkie by zrobić bukiet albo od razu z korzeniami, pełna paleta długości barw i faktur. Zal mi było tych króciótkich i zaczęłłam wić wianek 

 Pierwszy w tym roku :) choć macierzanka już kwitnie i rozchodnik się też ładnie rozwija więc chcąc zrobić wieniec muszę sie pospieszyć zanim przekwitną.
Lubię zapach schnących ziół. 
Każdy ma w głowie zapachy dzieciństwa, moje to aromat schnących ziół lawendy rumianku dziurawca i ich oszałamiającą woń i cudowną mieszankę rozgrzanego latem lasu pełnego dojrzewających jagód i jeżyn zmieszanych z sosnowymi igłami oddających swoje soki. 
natura niesamowicie wycisza a harmonia odgłosów flory i fauny tworzy niepowtarzalne  symfonie...a leżąc tak cichutko czasem można uczestniczyć  w egzystencji  mieszkańców lasu


Oto piękny motyl w najmodniejszym w tym sezonie kolorystyce... 
 zupełnie inaczej niż Ja, choć wygodnie w ulubionych rybaczkach przeżywających swoją drugą młodość w roli spodenek i koszuli która schnie w ciągu 10 min i podobnie jak pielucha drze się bardziej niż głodny niemowlak-reperowana chyba milion razy nadal niezastąpiona. 



Tak mi się skojarzyła ta wycieczka z balladą  Mickiewicza  Świtezianka mam nadzieje tylkoże nie ulotnię się  tak samo jak bohaterka :) może ciekawiej było by tak jak w   
Moją ulubioną sceną z  jest ta kiedy wianki na wodzie na Jana topią wreszcie Justynie Jan wyznaje miłość, czyste uczucie dziewicze, szczere... 

 

Dlaczego??????? 
Bo można dalszą część dopisać " (...) Ten tego tamten (...)" 


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive