by Anka Pe

piątek, 29 lipca 2011

Oczywiście też kupka C i kupka D czyli całkiem do dupy....
Stało się dziś to co się w końcu stać musiało, nie mając się w co ubrać, pokażę Wam foty szafy, jak ją poukładam w końcu!!!!!!!!!!!, niechcący głośno wypowiadziane to wyświechtane najczęściej klepane zdanie, życiowe motto niejednej z nas, odbijając się echem od pustych ścian trafiło wprost w aparat słuchu  mknącej obok Połowicy!!!!! Zagrzmiało, w sekundzie zrobiło się ciemno a pionowa zmarszczka na skroni Mrzonka przybrała postać błyskawicy, oczy niczym gradowa chmura rzuciły krótkie spojrzenie na ścianę ciuchów która z daleka wygląda niczym czarno szaro brązowa tapeta z upstrzona elementam kolorowych plam, z gardła Wbranka mego serca wydobtł się ryk. Salwom śmiechu nie było końca, Brzdąc stanął w przelocie na trasie pomiędzy  salonem a  swoim gniazdkiem dzierżąc w dłoniach wieżę z miliów niezbędnych do zabawy maszyn i urządzeń,  zachamował z impetem dając kres resztkom gumy na podeszwie dogorywających trampiszonów. Nie wiedząc co się dzieje, z otwartą paszczą bacznie obserwował rodzicieli. Niczym  widz na meczu tenisa głowka pracowała w lewo i prawo w lewo... żal mi się malca zrobiło wiec mu powiedziałąm ze nie mam sie w co ubrać.... rechotali już oboje. Męskość tryumfalnie zwyciężyła......

Tak więc postanowiłam rozprawić się raz na zawsze z demonami, poukładać kolorami, tonami, typami, fakturami. Wszelkim mocami z całych sił  poskromić ten ocean próżności. Ułożyć tak aby wiedzieć napierwszy rzut oka, co do czego z czym najlepiej.  Ułatwiając sobie życie by nie spędząć połowy egzystencji na gapieniu się w ścianę, by w panice nie rozwalać pokoju w poszukiwaniu sama nie wiedząc czego!!!!!!! 
Ogólnie trudnym jestem typem, nawet do chodzenia po domu strój zajmuje mi jakieś pół godziny, pieczenie chleba mniej czasu pochłania, niż wyjście po jego nabycie. Ostatni raz bez "tapety" z domu wyszłam w podstawówce... Ciuchy do pracy przygotowuje dzień wcześniej inaczej cały czas bym popylała w denimowych rurkach i koszuli w kratę ( tych ci u mnie dostatek). A cokolwiek i jakkolwiek bym się nie ubrała źle się w tym czuję. Moje kompleksy dają upust, brak zdecydowania, pewności siebie, sama nie wiem czego jeszcze.... 
 Ostatnio złapałam się na tym że powielam szafę, kupując rzeczy które mam. tendencja dała mi do myślenia i dalam sobie szlaban na zakupy które stały sie dla mnie kolekcjonerskim wręcz zajęciem, bo kupuje po to aby mieć a chadzam w tych samych rzeczach w kółko :)

W ten sposób dorobiłam się 20 par jeansów w tym 6 denimków  łudząco do siebie podobnych, 5 par kolorowych, 2 białych, 2 szwedów 3 dzwonów,  boyfriendów i 1 parę czarnych, 8 szt kruczoczarnych  par spodni o przekroju podobnym jak jeansy, 2 brązowe, 4 khaky, 3 beżowe w tym 1 lniane, 2 pary białych, ufff   leginsów klasycznych czarnych!!!!! i tych z  kieszeniami nie liczyłam - połowa światła dziennego nie widziała.... tak samo 3/ 4 koszul, i spódnic- mam z 20 a chadzam w 3 !!!!! do tego milion koszulek wszelakiej maści i koloru.... a co do swetrów to jestem chyba królową dzianiny.... zapomniałam o sukienkach, też ich jest z 15 conajmniej......co do butów to już chyba musi być kolejny post!!!!

Poukładałm na kupki

A - Ależ oczywiście że będe w tym chodzić!!!!!!!
B-  Bez nich życ nie mogę 
C- całkiem możliwe że sprzedam 
D - do d...  użego worka....

i tak pół dnia przekładałam z kupy na kupę...

Nie umiem się rozstawać z ciuchami, za każdym razem jak mam coś wyrzucić, daję kolejną szansę i kolejną...
Moni - Psióła nad Psiółami wystawiła wór ciuchów dla PCK a ja a ja przekładam nadal....


Znalazłam taką bluzeczkę, schowaną głęboko, spodobała mi się. Skleciłam z niej taki secik.





 




 Jest kolorowa, taki multikolor w drobne kwiatuszki, ogólnie nie przepadam za kwiatowymi wzorami, po za firankami i poduszkami :) ale taka łączka przypadła mi do gustu. 

2 komentarze:

  1. Oj Kochana,ileż to ja razy takie porządki robiłam i za każdym razem,jak miałam wyrzucić/oddać/sprzedać to coś mnie za serce chwytało i odkładałam z powrotem do szafy :"bo na pewno założę!"po czym mijało 2 lata a nawet nie założyłam jednej z tych rzeczy:D W końcu się zebrałam w sobie i powystawiałam na allegro oczywiście już za jakiś czas żałowałam i rozpamiętywałam,że mogłam jednak zostawić,bo teraz to by mi się przydał "ten"sweterek sukienka,spodnie hi hi,a nawet do dzisiaj niektórych rzeczy nie mogę odżałować:D Tak już mam,że się przywiązuję;)A tej bluzeczki nie wywalaj,jest bardzo fajna i super pasuje do jeansów-buziaki:):*

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie ja mam tak samo :) za bardzo się przywiązkuję do miejsc ludzi sytualcji i ciuchów :)
    Najgorsze jest to że zapominam że mam pewne rzeczy :)

    bluzeczkę myślę że zostawię,

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive