by Anka Pe

piątek, 16 września 2011

sobą gdyby wybierając się do Tesco nie kupić nic dla siebie.... 

W jednej ze swoich złotych myśli, zaświtał mi genialny pomysł by zaopatrzyć oto moje dziecię w garderobę adekwatną do rozmiaru, tanio i w ilości hurtowej raz a dobrze. Pomyślałam o Tesco dawno nie zwiedzałam żadnej galerii wiec czas sie rozerwać. Pomysł nieco ryzykowny tytm bardziej niż moje roztargnienie sięga zenitu doprowadzając do łez mnie samą, strzelam salwami śmiechu na myśl o moich tegotygodniowych poczynaniach.... hitem były expreowe zakupy, spiesząc się do domu wpadłam po mrożonki do Netto z predkością swiatła niczym daiabeł atsmański zlustrowałam półki i półeczki nabyłam cel zakupów wybiegam  z naręczem niezbędników przed sklep, patrzę a moje auto odjeżdża bezemie!!!!!! a raczej parkuje bezemnie na śrdoku parkingu tuż obok mnie, stałam patrzyłam i nie wiedziałam co mam zrobić, ewnetulaności dwie- rzucić wszytsko i łapać auto  lub rozejrzeć się spokojnie czy nikomu nie zagraża i czekać na rozwój wydarzeń..... wybrałam drugą alternatywę. Kochane autko sjechało grzecznie zaparkowało pod moimi nogami - drzwi małpa nie otworzyła tylko- wrzuyciłam zgrabnie na fotel zakupy wsiadłam, strzeliłam uśmiech nr 5 panu z ochrony i odjechałam.... Pan stał jak wryty.... co kurcze nie widział tresowanego Peugota czy co ??? 
Skoro wzchowaam sobie auto węc pomyśłałam przewietrzyć koniki na spacerku, zapakowałam Brzdaca przyspawałam do fotelika zanim zdąrzył zaprostestować obiecałam "kupę skarbów" i pognałam... Anioł stróż na ramieniu był lekko na nie ale co tam.... jak dojechałam do połowy skrótu droga mi się skończyła - remont- trzeba naokoło, baaaaaaardzo naokoło, do tego szybkiego ruchu której szczerze nienawidzę, mogę na koniec świata jechać polnymi drogami ale autostrad i esxpresówek i takich tam niecierpię a jadąc z mołodym nienawidzę podwójnie. Trudno jak już dotarłam to przecież nie zawrócę. Oczywiśćie pomyliłam zjazd i zafundowałam sobie zwiedzanie okolicyTyskich Paprocanów.... Trud został jednak zrekompenowany, po wejściu na pasaż oczom mym ukazał sie nowiutki dział z tekstyliami wieeeeeeeeeeeeeelki z masą wyprzedaży, wprawdzie nieco już przeczesanych ale dla chcącego ... w oczy rzuciła mi się panterkowa koszula za 19 zł taka jaką sobie wymyśliłam ... eh Wiedźmowatość :) potem znalazłam kilka perełek ale wzięłłam kilka głębszych - wdechów - i pozostałam przy jednej koszuli.... miałam do wyboru rozmiar 34 lub 44.. trudny... stwierdziałam że lepiej będzie wyglądać jako owersize, na dole ma gumkę i fajnie trzyma się dzięki niej w spodniach,  nie wyłazi przy każdym ruchu.... 





Ja jestem w pełni usatysfakcjonowana. Młodemu udało mi się nabyć fajne koszulki i bluzy, ma zapas na jesień zimę i wiosnę...  jeszcze czapka kurtka na zimę i będzie komplet...

idę sie położyć żeby już nic nie nabroić, po powrocie do domu zalewając miętę pękła mi szklanka, oblała mnie a nie młodego który jak to Psióła mawia jest związany ze mnią niewidzialną smyczą krążąc wokół mnie w promieniu 2 m, zrobiłaqm jajecznicę na podłodze, ku uciesze trzódki domowej,  futrzaki posprzątały szybciej niż się rozbryzgało... naleśników nie będzie, aha mleko przy kasie nie wskakiwało więc kolację szlak trafił jeszcze na poziomie zakupów więc brak jaj już niczemu nie zaszkodził... 

2 komentarze:

  1. Nie ma to jak dzień z niespodziankami :-) na mnie trafiło dzisiaj;-)

    Gratuluję tak świetnie wytresowanego autka;-), a koszulowa zdobycz jest cudna!!!

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieje że miłe te niespodzianki :)
    Jezli o mnie chodzi, czasem sama siebie zaskakuję i to jest chyba najzabawniejsze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive