by Anka Pe

piątek, 3 lutego 2012

dwulatka no prawie trzylatka preludium do etapu dorastania.... za dekadę z roku na rok osiągnie apogeum... który powoduje moją kompletną bezradność wobec Brzdąca.  Sama bujając się nieustannie na huśtawce nastrojów przyprawiam Połowicę o zwis kończyn górnych ale nasze maleństwo bije na głowę wszytkich wokół!... Nic nie działa, prośba groźba wsjo rawno ma w głębokich powłokach. Poczatkowo tłumaczyłam adzałam na kolanach i gadałam gadałam gadałam potem głos się stopniowo podnosił... teraz młody krzyk traktuje jak imprezowe hasło start- dajemy czadu i hasa jeszcze bardziej, więc stopniowo ściszam ton głosu udaję że nie widzę nie słyszę nie czuję... oddycham głęboko, liczę do miliona, wychodzę z pokoju, czasem domu.
Nie będę się rozpisywać nad tym co robi a czego nie.. potrafi być kochany chętny do pomocy aż nadto, co pokutuje obecnością syna wszędzie gdzie coś się dzieje. Siedzimy sobie teraz w domu razem więc wszytko co robię widzi i chce pomagać, ziemniaki obiera ;) kanapki robi i herbatę, ogólnie zasada jest 1 im bardziej zabraniasz tym bardziej lepiej działa :) tylko koszty działań wysokie sprząta, podłogi myje, odkurza ( wszystko, łącznie z kotami) podlewa namiętnie kwiatki, z ogromnym zaangażowaniem obsługuje pralkę i zmywarkę ( nie zawsze załadowaną, choć raz zamknął w pralce kota!nie zdążył włączyć) rozwiesza i zbiera pranie ukłądając w pólkach ( nie zawsze suche) pomocny  jest.... a oglądając dobranockę nagle wstał podszedł przykrył mi ręce kocem  bo zimne miałam przytulił je i  zasnął.... rozczulił mnie kompletnie obsługa full serwis tylko oczy i uszy trzeba mieć szeeeeeroko otwarte :)
choć najczęściej otwartą, z wrażenia, mam szczękę :)
Spi teraz słodko obok, a ja nie umiem opisać ogromu uczucia jakim go darzę. Uczucia trwajacego mimo wszystko... czemu taki temat? Może dlatego iż myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok dziś chyba ze sto razy a może pod wpływem gorącego tematu w mediach.  Nie mnie oceniać, nie mogę powiedzieć że rozumiem, ani że nie,  dużo niedomówień mimo wszystko jeszcze jest w tej sprawie, czas pokaże. Wiem jedno, nie wiemy tak naprawdę do końca  jak byśmy postąpili dopóki sami nie doświadczymy podobnej sytuacji.

Mogę za Szymborską powtórzyć  że (...) Wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono (...)


2 komentarze:

  1. Kochana - skąd ja to znam!!! Nieustające pytanie "DLACZEGO" i "MOGĘ POMÓC??" No i bunt dwulatka mamy odkąd Lena skończyła 15 m-cy (a ma 2lata i 7 m-cy.)Nic nie pozostaje jak licznie do miliona :)) a z 2 dzieci to trzeba liczyć do 2 milinów :D I czasami liczenie nawet nie pomaga :D
    p.s. fajny Twój synuś :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje Sczęście ciągle pyta TO CO? albo CO JEST? DLACZEGO??? jeszcze przede mną. Wariactwo zaczęło się ok miesiąca temu... Jest ciekawie, najpierw cieszyłam się że potrafi sam zrobić sobie picie czy proste jedzonko, ale teraz zaczynam żałować bo non stop chodzi mikrofala ( 1X podgrzałam w niej wodę bo jej nie używałam odkąd nie sterylizuję Piotrkowi butelek czyli od 2 lat, i to wystarczyło) zmywarka, pralka, czy czajnik, albo piekarnik, sam wchodzi ;) do wanny i wychodzi namydlony żeby mi pokzać jak się wspaniale umył....Eh.. Fajnie jest... ale fakt liczenie nie zawsze pomaga.. wiem że nie warto wyładować złości na przedmiotach, może to sporo kosztować.. kiedyś z impetek zamknęłam szafkę w kuchni :) po dniu nagle mój syn zezłoszczony na coś wpadł do kuchni i jak leciało trzaskał po kolei każdą szafką :) z osobna. Kiedyś jak się wściekłam to biegałam żeby się wyżyć teraz nawet na spacer za daleko od domu wyjść nie mogę :) mogę nie dotrzeć z powrotem, chyvba że na czworakach.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive