by Anka Pe

czwartek, 15 marca 2012

Wieści z placu boju codziennej egzystencji Państwa P.

Dnia 14.03.anno domini 2012 do końca świata pozostało XX-XX

Dnia owego moj pierworodny został właścicielem fantastycznego czterokołowca 16 cali marki bliżej nieokreślonej.... Po wstępnych oględzinach, wskazania gdzie czym oraz jak dopasować do jego skromnej postury, wprawnym posługiwaniem się śrubokrętem kluczem francuskim i kilkoma płąskooczkowymi, ku uciesze babci ( nie będę opisywać zalet "mamusi" bo moja połowica cenzorzy posty z aptekarską dokładnością, a że temat należy do wrażliwych narażać się nie będę :) ) dosiadł prezentu - rozczarowany napędem na dwa pedały poczęstował go solidnym kopniakiem  odstawił i wrócił do kluczy, śrubokrętów i kombinerek oczyma szykając wyamgających naprawy sprzętrów domowych...... Dzwonek i pompowanie kół najbardziej mu przypadły do gustu...Potem nastąpiła seria pytań - A co to??? Przy setnym pytaniu nie miałam już weny tłumaczyć być może dlatego iż jak co roku o tej porze postanowiłam racjonalnie zacząć się odżywiać, jeść 5 posiłków dziennie, małe porcje owocki, warzywa, białko ...w ramach postanowienia do 14 zjadłam garnek nieudanego krupniku, dwa jabłka, miskę musli z mlekiem, farsz do pierogów ruskich..... ciasto sobie podarowałam. Wieczorem zmęczona myśleniem o tym czego nie zjem nie miałam siły odpowiadać na kolejną serię pytań żądnego wiedzy Potomka... A propos, Przekonałam się rówież na własnej skórze iż nie należy udoskonalać raz już wypróbowanych przepisów ale  przecież człowiek uczy się na błędach- krupnik tylko z kaszą jęczmienną!!!!!! gryczana się nie nadaje!!! choć z dodakiem mieszanki warzyw - włoszczyzna paski i płatkami kukurydzianymi mixtura stanowiła pyszny obiadek dla latorośli....mimo iż byłam pewna przygotowania zdrowego, pożywnego posiłku dla zwierzyńca. By nie myśleć o porażkach kulinarnych, odsunąć mrzonki dotyczące pochłoniecia zawartości lodówki, postanowiłam odświeżyć kota...pogrążonego w miesięcznej apati, wstępnie zdiagnozowanej jako stan chronicznego zakochania odsłoniła mroczną prawdę.... Uczucie kosztowało go brak dolnej jedynki i górnych jedynek oraz dwójek i trójek i złamanego kła!! ubytki w futrze... po wykąpaniu okazało się róznież iż poza futrem składa się ze skóry i szeregu wystających kości, oraz podrażnionych narządów wewnętrznych. Pozwolił się umyć i wyczesać leżąc spokojnie merdnąć co jakiś czas ogonem w ramach wdzięcznośći.  Wecio Piotr- gdzie się nie obrócę tam imiennik mojego syna! - zaaplikował kroplówkę, obejrzał uzębienie i z całą pewnością stwierdził iż kociak musiał zetknąć się  z butem homosapiens'a.... Mieszkam na wsi naokoło w niemal każdym z domów są zwierzęta koty psy i inne bobry i nigdy nie wpadłabym na pomysł by w tak niehumanitarny sposób tłumaczyć zwierzęciu iż jest niemile widziany pod drzewkiem na mojej posesji, a jednak!!!! Zagotowałam się!!!! Zuzę jesienią ktoś poczęstwoał stopą na tyle dotkliwie iż miała złamany ogon i przetrąconą miednicę, długo dochodziła do siebie po tym zdarzeniu, już nie defiluje antenką która zwisa bezwałdnie jak u Kłapouchego, może jedynie ogonem machnąć  w prawo i lewo......  
Dla pocieszenie pogodę mam śliczną... idziemy z Młodym ćwiczyć pedałowanie :)

Zestaw pedałowy w moim wykonaniu wyglądał tak, jest tak ciepło że kurtka stała się zbędną, dobrze bo wróciłam cała mokra....





7 komentarzy:

  1. to mi z rana humor poprawiłaś :)))
    czytając Twoje poczynania kulinarne przypomniał mi się kawał jak żona do męża mówi - zjesz tą zupę czy mam dodać śmietanę i dać psu?:))) a ludzie są straszni!! pewnie któremuś sąsiadowi miauczenie zakochanego kota przeszkadzało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, tak niezamierzenie ale tak mi go szkoda a jednocześnie jestem taka wścikła że nie potrafię tego opisać!!! Teraz po wyczesaniu i tym co mu zostało widać tylko długaśne wąsy i wielkie skrzywdzone ufne oczy.
      Nie powiem, też mnie wkurzają serenady pod oknem i notoryczne znaczenie mojej wycieraczki przez kota z sąsiedztwa ale to natura!!! Nie podejdę do pupila sąsiada i nie powiem mu przecież. Słuchaj no - Czy możesz zmienić godziny swoich amorów na moim podwórku bo mam ochotę się wyspać, ja i moja Inka która ma cię teraz w głębokim poważaniu, Do wiedzenia Burek!!!!

      Usuń
  2. o tak,ludzie to potwory, nasz Kajetek jak go wzięliśmy do siebie to miał zdeformowana sylwetkę poprzez źle pozrastane żebra po różnych kopniakach, teraz zarósł sadłem, więc sylwetka "wyrównała się" i nie czuje bólu gdy się go bierze na ręce, zachęciłaś mnie do napisania posta o moich zwierzakach, choć już nieraz pisałam,
    jeśli chodzi o czterokołowca to przypomniała mi się śmieszna historyjka, jak mój Kuba był mały i dostał na gwiazdkę policyjny motor ( na 4 kółka) z napędem elektrycznym i po uroczystej wigilii, gdy oczy wszystkich z zachwytem wlepione były w moją latorośl, radosna chwila oczekiwania... a później wypadki potoczyły się błyskawicznie- mały zbyt szybko chyba, w każdym razie nikt nie przewidział takiego obrotu sprawy, nacisnął gaz i wjechał z impetem w stół zastaWiony śledzikami, barszczykiem, sałatkami,masakra! najbardziej ucierpiała na tym mamusia mego męża przyjmując większość tych pysznych dań na swoją odświętną bluzkę...:)

    A tak w ogóle uwielbiam charakter twego bloga, po trochu o wszystkim, tak lubię :) nie przestań pisać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha dobre- Mój Brzdąc na drugie albo i pierwsze nie pamiętam już urodziny dostał właśnie motor z 3 kołami.. były święta wielkanocne, początkowo nie zainteresowany prezentem oglądał z boku, kiedy dosiadł, nie mogę pisać wciąż sie śmieję z twojego Kuby, wbił się pod stół. cały!!!! przesunął ok 0,5 m, nakrywając sie obrusem:)))) na szczęście nic jeszcze na nim nie było :)))) Po jakimś czasie odświeżył pamięć i postanowił powtórzyć wyczyn, nabił guza na czole, ale tak był zdziwiony porażą że nie zdążył się rozpłakać z wrażenia....

      Pisz o " zwierzątach"!!!! Pisz jak najwięcej, o wszytkim, bardzo lubię Cie czytać :)

      Usuń
  3. dzięki, wklejam ci odpowiedź na twój komentarz ode mnie i lecę po zakupy by jutro mieć z głowy :
    dobrze powiedziane: "Świat kobiety zmienia się kiedy zostaje matką!" Pod każdym względem,człowiek jest bardziej wrażliwy i ma więcej empatii, dotyczy to naprawdę całości przekonań! Kiedyś usłyszałam taki cytat:" Kiedyś, gdy nie miałem dziecka- miałem 5 różnych teorii na temat jego wychowania, teraz mam 5 dzieci- i żadnej teorii" szczera prawda! dzięki za te refleksje! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A my naszego Luckiego wzięliśmy z Palucha. W papierach "adopcyjnych" mamy napisane, że to labrador (pomijając fakt, że na pierwszy rzut oka wygląda jak rodwajler) ;) Został tam przywieziony przez straż miejską, z poharatanym ogonem (podobno odgryzionym przez inne psy w czasie walki), z brakującym uzębieniem i wieloma śladami po zębach innych psów :( Nawet weterynarze mieli problem z ustaleniem jego wieku, bo był w tak kiepskim stanie:( Z nami jest od 2007.

    Te zdjęcia zestawu to chyba dodałaś później? Fajniutko;) I zegarek widzę super;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedactwo.. ale teraz jest taki piękny :) po fotkach widziałam że oczęta wydaje mi się po labradorze ma :) Nasz Kapsel-Kumpel to mieszaniec z ponoć kundel + ratler ale wyrósł raczej jamnikowaty rottweiler z charakteru...też mieliśmy z nim przeboje ale na szczęście jest ok.
      Fotki dodałam po spacerku, na nie było szans... ;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive