by Anka Pe

czwartek, 26 kwietnia 2012




Nudzę sie siedząc w domu tzn nudziłam ostatnimi czasy kiedy pogoda nie rozpieszczała nadmiernie a siąpa dobijała do poduszek jeszcze bardziej niż brak kawy czy snu... jak na złość kiedy minął domowy ostry dyżur aura się poprawiła i trzeba wylgnąć na pole, podwórko, dwór zależy gdzie kto wychodzi, ja poniekąd galicjanka wychodzę z domu wprost na pole..... gdzie czekają na mnie pomarznięte roślinki... obmarzły róże mimo okrycia i muszę zaczynać od podstaw, znowu, podobnie jak winobluszcz i berberysy... tylko nawłoci nic nie ruszyło nawet zostawiona bez wkopania do gruntu wypuściła śliczne zielone pędy... miałam w planie w tym roku wreszcie założyć wymarzony ogród ale z racji iż nie mogę ryć kopać zginać się ani ogólnie grzebać w ziemi a kasa odłożona na roślinki rozeszła się niestety w dużej mierze muszę znaleźć sobie inne zajęcie.... napawiedziałam sklep z takninami i z resztek skleciłam niezły zestawik z którego mam zamiar wyczarować kilka nowych ciuszków.. 

- Panterka czy leopard przenaczony zostanie na spóniczkę
- Żółta dzianinka na narzutkę 
- Szmaragdowy- który wyszedł jak granatowy pocięłam na kimonko do miętowych rurek - będzie idealny
- W kwiatki przeistoczy się w pumpy na gumie 
- Ten w romby myślę że też 
- Kropki mam zamiar zamienić na spódniczki....

Widziałam kapitalne dzianinki i żorżety na maxi spódniczki, takie na gumie.... 




których sporo jest teraz na allegro a mam zamiar stworzyć własne, wydają się dziecinnie proste w produkcji więc już wymyśliłam że uszyję brązową, koralową, miętową i może zieloną - taką jak mam podkładki na stole...




dzianinka za metr wychodzi 19 zł ma 1,40 szerokości więc powinno wystarczyć guma 3 zł za metr więc za 63 zł będę miała 3 spódnice a nie 1.... 
Na wyprawę udałam się w wygodnym zestawie :)
Zboczyłam "po mleko" i w Reserved zobaczyłam spódnice!! Równie banalne w wykonaniu a ciekawie się prezentujące.. podoba mi się sznurek w pasie :) kosztują 39 zł więc myślę iż szybko znikną... zastanawiałam sie nad granatową ( widziałam, turkus, granat, i nie pamiętam jeszcze jaka, ale napewno limonki nie było:) bo wydawała mi sie najbardziej uniwersalna, ale doszłam do wniosku ze kupię jak urodzę a jeśli nie to uszyję :)






Z siedzenia w domu wynikł kolejny plus zapuściłam nieco włosy i mogę je już legalnie wiązać bez miliona spinek, spineczek, i tony wsówek oraz morza lakieru tym samym oszczędzam środowisko wylewając mniej wody i szamponu w glebę.... bo mogę myć głowę co trzy dni :) a nie codziennie... jedyne co mnie teraz dobija to "wamipirza" facjata... nawet ciepmny fluid przebija po godzinie - dwóch uwydatniająć moją przeźroczystość... czas zainwestować w samopalacz... długi week się zbliża wielkimi krokami,pogoda zapowiada bajecznie wiec nikt się nie zdziwi jak "opalę" się troszkę... a gdybym przesadziła to zdąży sie spłukać :))) 





A i jeszcze rozmowa z paniami Kontrol z ZUSu z zeszłego tygodnia....

-Dzień dobry my na kontrol.

-Dzień dobry - odpowiadam szeroko eksponując zęby

- Proszę o podpis- jedna z Pań podsuwa mi karteczkę i wskazuje odpowiednie okienko...wdychając powietrze nagle pyta-

- Pani się gdzieś wybiera?

- Nie, dlaczego? - Odpowiadm zdziwiona

- No bo jest Pani pomalowana - odpowada lekko zirytowana Pani z ZUSu

Zbita z pantałyku wypalam....momentalnie

- A czy skoro przebywam w domu muszę prezentować się światu sote???

- ??? - odpowiada mi pytające spojrzenie obu kontrolerek..

Brakło mi pary w ustach, kołaczących się w głowie słów cisnących się mozolnie na język już nie wypowiadałam, przygryzłam na wszelki wypadek mój organ hamując artykulację mowy. Grzecznie wykaligrafowałam imię i nazwisko w krateczce uśmiechnęłam się szeroko i pożeganałam nadal zdziwione spojrzenia Pań urzędniczek...... rozkładając na czynniki pierwsze, później zaistniałą sytuację doszłam do genialnego wniosku iż będąc na L4 powinnam witać społeczeństwo w piżamie, najlepiej koszuli babuni bo męska mogłaby sugerować zbytnie wyzwolenie społeczne, bądź inną orientację, dres aktywność fizyczną, rozciągnięta koszula i jeansy porządki a satynowy szlafroczek prowadzenie działalności gospodarczej.....nadal czynnie.....
Ubafff miałam po pachy :))))

1 komentarz:

  1. dobre sobie, ale mnie ubawilas! bylo powieziec, ze na hydraulika czekasz :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive