by Anka Pe

czwartek, 5 kwietnia 2012

rodzić.... 
leżąc w szpitalu i mając na uwadze niepewną perspetywę porodu - rodzaj rozwiązania-  wpadały mi w ręce niczym grzyby po deszczu artułuły poruszające kwestie porodu naturalnego contra cesarki, czy cesarki na życzenie...... różne opinie, teorie, powody, motywy kierujące matkami wybierającymi poszczególne rozwiązania. Ponieważ jestem bardzo liberalną osobą i uważam iż każdy ma prawo do wyboru własnej drogi życiowej, wyboru połowicy, stosunków panujących w domach, sposobów wychowania potomstwa,  jego poczęcia jak i wydania na świat....
Rodząc naturalnie nie uważam się za lepszą od mam wybierających cesarskie cięcie, nie widzę też różnicy w rozwoju dzieciaczków przychodzących na świat w ten sposób, mniejszego przywiązania do matki ani obniżenia instynktu macierzyńskiego.... wiem natomiast iż faktycznie po cięciu trzeba poczekać nieco dłużej na dzieciątko i dłużej rana brzucha doskwiera aniżeli ta powstała podczas naturalnego porodu, bez powikłań oczywiście!!! i wszystkich możliwych im utrudnień..ale jednocześnie ból następuje po a nie przed...i myślę iż w ogólnym rozrachunku równoważy się...tak czy siak trzeba mieć zaparcie by zebrać się w sobie do normalnego funkcjonowania, zapomnieć lub przyzwyczaić się do niedogodności i skupić się na dzieciątku... wczuć się w nie, przecież ono dużo wiecej przeszło niezależnie od rodzaju porodu, przestraszone, oślepione światłem, wyrwane ze swojego idealnego dla siebie  środowiska ma sobie radzić.... wcześniej albo przeciskając się przez kanał rodny albo wyjęte z łona... doznaje szoku.....potrzebuje nas mam dużo bardziej niż dotychczas, a my powinnyśmy stawać na wysokości zadania by otoczyć je opieką, czułością-miłość rodzi się nagle i sama równie zaskakująco i mocno jak nawał pokarmowy.....dzień powicia dzieciecia jest bowiem dla wielu matek najszczęsliwszym w życiu a dokuczliwy ból, ustępuje kiedy na piersi ląduje Ci maleńka istotka będąca jeszcze przed momentem częścią ciebie :).......nic nie jest w tym momencie ważniejsze....
Dlatego uważam iż każda z nas ma prawo do wyboru. Powinna jednak wiedzieć że nie ma porodu bez bólu!! Oba rozwiazania niosą za sobą niedogodności, trudno wybrać odpowiednią drogę będąc pierwszy raz w ciąży nie doznawszy na własnej skórze cesarki bądź naturalnego porodu własnego!!!! każda z nas ma inny próg bólu i inaczej go znosi.... każda ciąża jest też inna, jestem tego najlepszym przykładem, przypada na różny wiek i stan zdrowia.... a tym samym wpływa na nasze samopoczucie i odczuwanie bodźców....na które ma w dużej mierze opinia publiczna, panująca moda, zgodna ze starą zasadą, raz masło raz margaryna, jest lepszym smarowidłem...... butelka czy pierś, poród naturalny czy cesarka, mama w domu czy w pracy...... różne opinie niosą w sobie krzywdzące dla matki przesłanki wpływające na jej samopoczucie a tym samym na dziecko...  jeśli możęsz karmić piersią masz możłiwość spędzenia czasu z dieckiem do 3 roku życia i urodziłaś je siłą własnych lędźwi, karmisz własnoręcznie przygotowanymi posiłakmi z warzyw wychodowanych we własnym ogródku, gratuluję, podziwiam... ale nie neguj mam  karmiących butelką, wybierających cesarkę i zaraz po okresie połogu wracających do pracy, mających w lodówce zapasy  " słoiczków" na każdy dzień tygodnia..... szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.... i tym powinnyśmy się kierować czyli instynktem własnym w który nas wyposażono......


PS. Obejrzałam sobie filmik z operacji cesarskiego cięcia,  wiem może głupio zrobiłam, jestem jeszcze bardziej zestresowana.... Sala operacyjna, znowu, rytmiczny dźwięk monitoringu, tit, tit, tit, niczym chińskie tortury... wreszcie stukot "sztućców" Skalpel proszę, cążki, ssak, szczypce... pełna świadomość i wyczekiwanie na pierwszy krzyk....








7 komentarzy:

  1. Już któryś raz czytam tego posta...i nie mam pojęcia co napisać :)
    Nie ważne czy cesarka czy naturalnie,najważniejsze że oto jest kobieta która zaraz da komuś nowe życie-to jest niesamowite:)
    Ja rodziłam dość dawno temu i bólu już nie pamiętam...ale pamiętam dokładnie to wszechogarniające szczęście i to że poczułam się taka..wielka!wszechmocna,to było takie wow! Wiem że masz teraz problemy i życzę wam dużo zdrówka,ale też troszkę zazdroszczę :)

    Otagowałam Cię :) szczegóły u mnie na blogu,zapraszam do zabawy jeżeli masz ochotkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to ujelas... Bolalo boli i tyle ale jest to bol ktory zapomina sie bardzo szybko, dla mnie roznica w sposobie rozwiazania taka jak.przy bolu zeba.... Polowicznie Boli idziesz wyrwac a po boli nadal ktory bol jest gorszy. Hmmm po czy przed??? Jak komu wygodnie....

      Usuń
    2. Dobrze to ujelas... Bolalo boli i tyle ale jest to bol ktory zapomina sie bardzo szybko, dla mnie roznica w sposobie rozwiazania taka jak.przy bolu zeba.... Polowicznie Boli idziesz wyrwac a po boli nadal ktory bol jest gorszy. Hmmm po czy przed??? Jak komu wygodnie....

      Usuń
    3. Dobrze to ujelas... Bolalo boli i tyle ale jest to bol ktory zapomina sie bardzo szybko, dla mnie roznica w sposobie rozwiazania taka jak.przy bolu zeba.... Polowicznie Boli idziesz wyrwac a po boli nadal ktory bol jest gorszy. Hmmm po czy przed??? Jak komu wygodnie....

      Usuń
    4. Dobrze to ujelas... Bolalo boli i tyle ale jest to bol ktory zapomina sie bardzo szybko, dla mnie roznica w sposobie rozwiazania taka jak.przy bolu zeba.... Polowicznie Boli idziesz wyrwac a po boli nadal ktory bol jest gorszy. Hmmm po czy przed??? Jak komu wygodnie....

      Usuń
    5. czyzby czekala cie perspektywa spedzenia swiat w zpitalu? niewazne, i tak blogowiczki-matki sa z toba myslami i w twoich rozwazaniach kazda nas odnajduje skrawek siebie sprzed lat, moj Kuba urodl sie w wigilie, a wiec "tamto" Boze narodzenie- tak szczegolne- lezac samotnie przy oknie patrzylam w gwiazdy i czulam sie tak bardzo szczegolnie- samotna- bo bliscy byli za murami szpitala w domu- a z drugiej tak bardzo szczesliwa, czulam sie podniosle i wyjatkowo, bo obok lezal On, kruszynka, ktora nadala nowy ksztalt naszemu zyciu. Naprawde: bezbronnosc noworodka mocniejsz jest niz granit! dzis ma prawie 18 lat...
      trzymaj sie cieplo!

      Usuń
  2. Anka, głowa do góry:) wszystko będzie dobrze i trzymam kciuki żebyś mogła "nacieszyć się" porodem naturalnym :)
    p.s. tą parkę wylicytowałam używaną, więc linka Ci nie prześlę, bo więcej już ich nie ma:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive