by Anka Pe

niedziela, 20 stycznia 2013

Gdybym była warzywem pewnie byłby to czosnek, pozornie gorzki, ostry,  lekko kłopotliwy, by się do niego dobrać trzeba wstrząsnąć, żyje w skupisku stanowiąc jednocześnie indywidualną jednostkę w której drzemie moc, moc uzdrawiania, odpowiednio potraktowany nadaje charakter potrawom,  a jego słodycz zadziwnia konsumentów... choć nie wiem czy nie trafniejszym będzie porównanie mnie do cebuli- dymki, ostra, z charakterem, której złożoność, skomplikowana ale tylko pozornie, daje sie rozpracować zadzwiająco prosto....Tak jak i z czosnkiem tak i ze mną obcować  na codzień trudno.. w dodatku na wieki wieków. A na to zgodziła się Moja Połowica - znosi cierpliwie moje ekscesy, pomysły i wariactwa. Naprawia psujące mi sie w rączkach rzeczy, podnosi z upadku na prostej drodze, wytrwale tłumaczy z polskiego na nasze i nie dziwi się znajdując pilot w lodówce,  masło w piekarniku,  czy kawę w solniczce z jakże wymownym napisem CUKIER.. cierpliwie czeka aż dobrnę do kasy w markecie po godzinnym budzowaniu po "szmatach" udaje że nie widzi nie domykającej sie szafy i kolejnych tobołów pod pachą. Trzyma mnie na smyczy bo wiecznie znikam z oczu, gadam do siebie na ulicy, ciągle czegoś szukam pomimo iż wciąż sprzątam złorzecząc na resztę o nadprodukcji bałaganu. Jadac z dzieckiem do przedszkola zapominam dziecka, dziecku śniadania, pieluchy, butelki, pieniędzy na bilet czy dokumentów.... notorycznie!!! wiecznie brakuje mi paliwa bo wszędzie sie spieszę i tankowanie jest ostatnią rzeczą o jakiej myślę pędząc do celu, mylę drogi, kierunki, i miejsca, przypalam ziemniaki i kotlety... I On to wszystko znosi!  Już nie budzi go już swąd przypalonego mleka, ryżu czy ziemniaków.... nawet nie pyta, co się stało? choć raz  zadzwonił do mnie  rozespany z informacją żebym na drugi raz pomyślała o jakiejś ambitniejszej formie pozbycia się go, bo zostawione na gazie mleko to trochę za mało i uszedł z życiem za to ja będę miała niestety sporo sprzątania.... .......
Po generalnym pucowaniu mieszkania i bezskutecznych próbach utylizacji swądu po tygodniu Małżonek spalił ryż...... zabił tym samym raz a konkretnie aromat mleka................ bo też zapomniał że gotuje, podobnie jak o wielu wielu "zadaniach" powierzonych do wykonania, plan realizacji długi i szeroki jak horyzont... aż straci termin ważności, przydatności lub dopóki sama nie wezmę się za wykonawstwo :)
Tak nam się plecie :) a ja chcę by plotło i plotło nadal przez długie lata :) pomimo 7 rozwodów, w sumie, miesięcy cichych dni, czy burz i sztormów których mamy za sobą wiele, wiem że jesteśmy dla siebie wszystkim :) 

Dlaczego taki temat??? Jak zwykle z przypadku. Moje potomstwo zaczyna dzień idealnie by na polularnym kanale obejrzeć powtórkę talkshow. Raz trafiłam udało mi się dowiedzieć że istnieją, mężczyźni, którzy nie są w stanie "ogarnąć" świata  domowego ogniska, gubią sie i potykają zostając sami na placu boju na placu tak dobrze im znanym jak dom.... a potem o tym jak "wytresować żonę" słuchając doszłam do wniosku że ja to mam szczęście! Szczęście podwójne bo tego drugiego nie widziała Połowica, być może gotowa pomyśleć by takową tresurę zaserwować swojej "Bulwersji" 




Miłego dnia =)



4 komentarze:

  1. O Ty Shreku nasz (oczywiście nawiązanie do cebuli i jej warstw) :)
    Bardzo przyjemny tekst, z przymróżeniem oka, a jednak poruszający, bo ciepły:).

    OdpowiedzUsuń
  2. i to jest właśnie MIŁOŚĆ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest IDEAŁ!!! A tak poważnie - czyż nie jesteś tego warta, Kochana? :)
    Mój niestety, te musi codziennie zdawać "egzamin" ze mnie ;)
    Buziaki!
    shoppanna

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam i uśmiecham się pod nosem:) bo momentami czuję jakbym czytała o sobie;)
    Ale ja tu z misją ważną przybywam!:D Bo dostałam przepis na te muffiny 'nie słodkie' z serkiem fetą i oliwkami wiem,że byłaś zainteresowana więc pozwolę sobie zarzucić przepisik :]

    Składniki na 12 muffinek

    "Suche"

    275 g mąki (użyłam "puszystej luksusowej" typ 550)
    1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
    2 łyżeczki proszku do pieczenia
    1 łyżeczka soli
    1/2 łyżeczki pieprzu
    1 łyżeczka suszonej bazylii
    1 łyżeczka suszonego oregano
    1 łyżeczka suszonej słodkiej papryki


    "Mokre"

    125 ml mleka (w temperaturze pokojowej)
    150 ml jogurtu naturalnego
    5 łyżek oleju roślinnego
    1 łyżka oliwy z oliwek
    1 jajko


    Dodatki

    200 g kosteczek sera feta
    160 g zielonych oliwek


    Przygotowanie
    Nagrzać piekarnik do temperatury 190 st. C z termoobiegiem.
    Formę do muffinek wyłożyć papilotkami.
    12 oliwek odłożyć do dekoracji. Resztę pokroić (niezbyt drobno).
    W jednej misce wymieszać wszystkie składniki suche.
    W drugiej misce wymieszać wszystkie składniki mokre.
    Do mokrej mieszanki dodać kosteczki feta i pokrojone oliwki. Wymieszać.
    Mokrą mieszankę wlać do suchej.
    Delikatnie wymieszać wszystko widelcem - tylko do połączenia składników. Masa powinna pozostać grudkowata.
    Wypełnić masą papilotki. Na wierzchu każdej muffinki ułożyć całą oliwkę.
    Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 20 minut.

    Smacznego!
    :***

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive