by Anka Pe

piątek, 24 stycznia 2014

Siedzisz sobie w miłęj rodzinnej atmosferze, przełykasz kęs obiadku, kiedy nagle otwierają się usta Pierworodnego i padają mrożące mą krew w żyłach wiadomość:
- A wiesz tato, że mamie wczoraj brakło paliwa?????
Twardnieję, blednę, ciśnienie, palpitacje - ogólnie zawał na miejscu!
- Ta, a kiedy - syczy słodko Połowica do swego rozmówcy.
- A wczoraj, jak po mmie jechała, i przyszła z Julką na nogach do przedszkola......
...............................................................................................................................
- Aha!

No i sprawa się rypła.
Cóż myślałam, że tym razem moja przygoda nie dojdzie do uszu Połowicy, ot choćby z tak błachego powodu, iż wydarzenie nie pierwszy raz ma miejsce i postronni przyzwyczaili się do takowego stanu rzeczy od czasu do czasu.... A Połowica już nie pyta " Jak można nie zatankować? Mijasz dwie stacje po drodze z pracy!" tak stacje są, może i powinny ale nie przypominają,nie zapraszają i  nie krzyczą " Stój Anno! ZATANKOWAĆ czas!
 Nie wiem, jak można leczyć roztargnienie i pogrupować milion myśli na minutę w odpowiednim szeregu by nie determinowały mojego cennego czasu zbyt mocno i pozwalały na tak przyziemną czynność jak tankowanie! ale ja zrzucam sen z powiek przed świtem, konsumując pół litra  brunatnej cieczy,  w nadziei na pobudkę! Lista zakupów, toaleta, dres code of the day nr 5  i jestem gotowa powitać migocący w oddali brzask. Włączam pralkę, transportuję na wyższe poziomy wyschnięte pranie, dokładam do pieca, robię śniadanie, budzę trzódkę, karmię, myję, ubieram, walczę z kurtkami, szalikami, butami i humorami, autem szybami, fotelikami, drzwiami, bramami, wylewając siódme poty w oczekiwaniu, aż Pierworodny zdejmie odzież wierzchnią i wkroczy na zielony dywan sali przedszkola, ubierając jednocześnie wniebowziętą córę. która zdążyła już rozebrać się do rosołu  idąc śladami brata. Transportuję dziecię do dziadka i pędzę do pracy... po 6h lenistwa z jęzorem na brodzie i łaciną na ustach pędzę z powrotem, by w asyście, pytaniach, szlochach, przepychankach i awanturach oraz szeroko pojętych działaniach rozrywkowych ugotować obiad, dołożyć do pieca, rozwiesić pranie, posprzątać,  zdrapać resztki jedzenia z Potomstwa i wszystkiego w promieniu 2 m, zetrzeć malowidło ze ściany, igłę z palca, posmarować siniaka, obciąć paznokcie, namalować kotka, pieska, słonia, małpę, wyprasować ciuchy na jutro, pojutrze, popojutrze, wykąpać dzieciaki, wytrzeć jezioro w  z łazience, nakarmić i ulokować mimo protestów w łóżku by o 19 dowiedzieć się co tam panie w polityce i  na pół godziny wyjść na spacer, zostawiając w ramionach Połowicy nasze Pierwiastki szczęścia, by po powrocie usłyszeć lamenty Mamo gdzie byłaś tyle czasu ?????????
Martwiłem się o cię!

Muszę się przeprosić z rowerem! wiosno przybywaj!


2 komentarze:

  1. No nareszcie Cię znalazłam! Rzekłabym nawet, że znowu mi gdzie uciekłaś! Tzn. Blogger mi coś znowu namieszał, że nie wyświetlały mi się Twoje nowe posty w powiadomieniach. Uff, ale robiłam ostatnio porządki blogowo - kontowe i na nowo witam się z Tobą tutaj. A zdążyłam się już za Tobą mocno stęsknić! I brakowało mi tych skrawków z Waszego życia... życzę sił w 'walce' z kolejnym zabieganym dniem :-))) ściskam przeogromnie!!! :-***

    OdpowiedzUsuń
  2. cha, cha!! z tym paliwem to mnie rozbroiłaś, bo mi też zabraklo... trzy razy już się zdarzyło. I też Polowica syczała słodko, jak mozna byc takim roztrzepanym i groziła eksmisją mego tyłka na rower... :):):) a dzieciaki - małe zdrajcy! zawsze sprzedadzą :):):)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive