by Anka Pe

czwartek, 5 czerwca 2014

Codziennie rano czuję, że żyję. Budzę potomstwo skrzypiącymi stawami, zanim jeszcze zdążę zatopić obie kończyny dolne w mięciutkim dywaniku, a odgłos strzelających kości właśnie wywołuje lawinę w górach.... Wszyscy wiedzą, że Ania wstała, ale dziś przewrócili się na drugi bok, cicho westchnęli i wtuliwszy się w ramiona Morfeusza śnią o niebieskich migdałach, w gruncie rzeczy jest dopiero 6....
A ja codziennie, z uporem maniaka, chcąc ukraść choć godzinkę spokoju, poleniuchować i dać sobie chwilę na złapanie głębszego oddechu przed długim dniem, pragnę wypić kawę, gorącą kawę,  na balkonie, w samotności i ciszy, a kiedy mi się to w końcu udaje to okazuje się że leje!!!!!!!!!!
Zbieram się w sobie, wkładam kalosze, otulam się ortalionem i idę zaaplikować energię zastępując placebo, bombą tlenową :) Udało mi się wrócić zanim, wstali, i nie witała mnie zmordowana mina Połowicy i dwa krzywulce z wyrzutem w oczach, iż śmiałam wyjść bez obstawy!





4 komentarze:

  1. Kocham poranne słońce i picie kawy na balkonie:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też wstaję wcześniej, by móc zjeść śniadanie bez pośpiechu i choć na chwilę zanurzyć nos w książce i czytać ze zrozumieniem tekst :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, tak móc przeczytać tekst ze zrozumieniem, bezcenne!

      Usuń
  3. uwielbiam wykradac takie chwile tylko dla siebie.... bezcenne!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive