by Anka Pe

sobota, 18 października 2014

Jakiś czas temu pisałam o moim dążeniu do blondu. Było to jedno z postanowiem/założeń noworocznych. Na liście widnieją jeszcze punkty w stylu. 

Wezmę się za siebie, zacznę ćwiczyć, będę biegać, będę jeść racjonalnie itp bla bla bla....

Rok się ma ku końcowi lato odeszło w zapomnienie i jak to ze mną bywa obudziła się we mnie chęć działania!

Postanowiłyśmy więc z towarzyszką zgubić ten nadprogram, w krótkich żołnierskich słowach zatwierdziłyśmy plan działania i natychmiast ( zaraz po powrocie mojej Połowicy z grzybów) postanowiłyśmy wcielić go w życie!

Po pierwszych trzech dniach treningu zaliczyłyśmy:
Po pierwszym wypadzie-Spuchniętą kostkę, po drugim dniu-kontuzję reki ( zerwala się podemną huśtawka! Mega znak, że trzeba schudnąć;), a dziś złapała nas ulewa i do domu dotarłyśmy ociekając wodą! .... Ale determinacja nie znikała!!!!! Szkoda że nie znikały też zwały tłuszczyku! 

Codziennie dzień w dzień próba biegania..
Po 10 dniach noga doszła do sebie ( w miarę, kiedy nie biegamy) ręka już nie boli, deszcz Nam nie straszny a zakwasy ustąpiły. 
Po 15 więcej biegniemy, truchtamy niż idziemy, 
Dokładamy cardio w domu bo brak opieki nad potomstwem nastąpił szybciej niż nam się wydawało, a Połowicom coraz bardziej doskwiera codzienna godzinna absencja Pań domu. 
Po 20 nie mamy napadów bezdechu i po treningu oczy nie wychodzą Nam z orbit. Po przyjściu do domu dochodzę do siebie po 10 min i nic mi się nie trzęsie!
Po 25 udało się! Pokonany cały dystans truchtem, zadyszka średnia! Wymiary? Bez zmian, na wagę nie wchodzę.... Nie rezygnuję!!!!
Po 30 widzę lepszy stan skóry i brak celulitu! Ciuchy leżą lepiej, brzuch mniejszy, do wyrzucenia dwie pary tenisówek!
Warto!!!!
W tym tygodniu walczymy z pomocą ZUMBY.  Mamy w pakiecie deszcz, brak Połowic i Potomstwo. Godzina skakania daje wycisk, endorfiny szaleją i zmuszają do dalszej pracy nad sobą.....A potomstwo w liczbie czterech sztuk dzielnie urozmaica trening, kłótniami, rękoczynami, skargami, płaczem i nabijaniem się z nas-głównie!

Dziś mijają dwa miesiące wysiłku i widzę że: 
- nogi mam szczuplejsze i zgrabniejsze!
- nie boli mnie kręgosłup!!!!!
- mogę bez problemu wciągnąć brzuch cały ( wcześniej udawało mi się jedynie zmniejszyć obwód górnej części :) dolna z razcji zwiotczałych mięśni nadal była wypukła) 
- widzę zalążek mięśni na brzuchu
- pupa się podniosła! 




2 komentarze:

  1. A ile ty dziennie ćwiczysz? Godzinę? Kiedy? Jak?
    To widać ja jestem tak niezorganizowana, albo mam takie poczucie winy wobec dzieci (że zamiast kolejna godzina dla nich to dla mnie), że jak wracam z pracy to nic dla siebie już zrobić nie mogę...... Raz w tygodniu chodzę na tańce... i tyle..... Kurczę, zazdroszczę,........ Ale tak pozytywnie i motywująco :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive