by Anka Pe

wtorek, 28 kwietnia 2015




Prawo serii nadal działa.....


Dziś ni z tego ni z owego wpakowałam się w kuper Panu w suvie... całym przodem zaatakowałam potwora, kątem oka spoglądając jak ogromny tir jadący za mną mija mój tył o grubość włosa....też się pewnie zdążył pomodlić, podobnie jak ja myśląc "Boże miej w opiece moje dzieci"

Jeżdżę ostrożnie, staram się dobijam tylko do stojących martwych rzeczy i jak dotąd z własnej winy stłuczki na drodze w ruchu nie miałam... minęło 15 lat 

Aż tu dziś mój przedni zderzak wtulił się w hak holowniczy byczego suva ledwo muskając jego zadek, tak spektakularnie, że odczepianie mojego francuza trochę trwało, opadła mu w wyniku operacji szczęka oparła się bezwiednie o szarość asfaltu i ani drgnęła.... Miałam szczęście bo właściciel okazał się normalnym człowiekiem w odróżnieniu od pani, która lat temu X  malując sobie usta nie zauważyła mojego zatrzymania się przed przejazdem kolejowym  wpadła na mnie miętoląc sobie swojego niemca ( po tym co wtedy z niego zostało, pomyślałam że opla nie kupię)  dość konkretnie o mojego francuzika, do dziś mam ryskę z tyłu... i wyskoczyła jak opatrzona, taka nie do końca pomalowana, na moją skromną osobę, z teorią otrzymania przeze mnie prawa jazdy po pięknych polskich drogach niby za masło!!!!!! 
Jakież było jej zdziwienie, kiedy tłum gapiów na około uświadomił jej kto za smarowidło dostał papierki... ale nie przeszkadzało jej, takiej nie do końca umalowanej, drzeć sie dalej.... 

Tak więc po spisaniu strat, złapaniu oddechu, dotarło do mnie, że dzięki komuś kto w ostatniej chwili zapragnął skręcić w lewo i zahamował, (Pan z suva zdążył w ostatniej chwili, której mi zabrakło,) ktoś żyłby z traumą do końca życia,  bo gdyby nie refleks kierowcy tira, ja oglądałabym świat po drugiej stronie... i tak sobie pomyślałam że:

  Czasem trzeba nieźle dopieprzyć, żeby docenić smak życia!!!!!

3 komentarze:

  1. O żesz, ale mimo klimatu grozy żarty się ciebie trzymają..... Dobrze, że tak się skończyło!

    OdpowiedzUsuń
  2. ...ja w takich momentach dochodzę do wniosku, że jednak nie ma co narzekać w życiu. Takie sytuacje uświadamiają, że szczęśliwi i wdzięczni możemy być za każdy dzień. Chwała, że tak historia dobrze się dla ciebie skończyła. Pewnie trauma jeszcze została...

    OdpowiedzUsuń
  3. Co jest kreseczko? Przcież żyjemy...... Wiec zachlyśnij się życiem i żyj -pisz, opowidaj barwnie i kolorowo o prozie życia.....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny :)

by Anka Pe

Blog Archive